Remember, I will still be here,
As long as you hold me, in your memory
Remember, when your dreams have ended,
Time can be transcended,
Just remember me
I am the one star that keeps burning, so brightly,
It is the last light, to fade into the rising sun
I'm with you,
Whenever you tell,
My story,
For I am all I've done
Remember, I will still be here,
As long as you hold me, in your memory,
Remember me
I am that one voice, in the cold wind,
That whispers,
And if you listen, you'll hear me call across the sky
As long as,
I still can reach out, and touch you,
Then I will never die
Remember, I'll never leave you,
If you will only,
Remember me
Remember me...
Remember, I will still be here,
As long as you hold me,
In your memory
Remember,
When your dreams have ended,
Time can be transcended,
I live forever,
Remember me
Remember me,
Remember... me...
Poranne wizyty we własnych czy cudzych,jakkolwiek łazienkach, mają czasem zbawiennie pobudzający wpływ na ludzki zmysł. po pierwsze niezmiennie od dawna mam totalne poczucie oczyszczenia gdy z niej wychodze. zmyły się wszystkie rodzaje brudów.nawet egzystencjalnych.po prostu to sie tak układa w wiekszą całość. dosięgamy rytuałów.nauczylam się celebrować te chwile, nadawać im sens. i w konsekwencji, na bazie doswiadczen codziennych wieloletnich,choć skomplikowane to nie jest a zupłenie proste o czym mówie,powstał ot tak przepis na dzien dobry.
im wcześniej wstaniesz tym prędzej ujrzysz dnia blask
im wcześniej bedziesz czysty tym wcześniej poczujesz lekkość dnia
docenić pore
doceniś czas
wyjść z domu
poczuć świat
zacząć odgrywać ważną rolę,dla siebie.zupełenie tak indywidualnie
chyba chodzi o to by rzucić się w realizacje jakis planów.ale tak zupełnie na luzie. zacząć zjadać dzień,ale nie zeby sie zapchać tylko żeby sie odrzywić. znakomita różnica! zaprzyjażnic się z biegiem zdarzeń.zrobic jedno a ono ciągnie w drugie. i odwarzyc się wchodzić dalej i głebiej. raz na jakis czas nawet stracić kontrole.
Pózniej wrócic do domu,zasiąść w fotelu rozpastnym. pomyslec nad przeżyciami. ogarnąć co możliwe. poczuć sen w sobie.
taki dzien jak codzień.
pózniej mozna sie nawet przykryć kocem z banałow zlepionym i tak nie zaszkodzi. bo w sobie sie ma tego jednego dnia smakołyk
wybiła 12. wychodze.
Z czasem zmienia sie wiele rzeczy,przede wszystkim ma sie swój włansy dom,samemu gotuje sie obiady,zaprasza sie znajomych a pózniej rodziców a pózniej dzieici a pózniej wnuki...na kawe,obiad. Oglada sie nieocenzurowane filmy,pije wino drozsze niz kiedys,zwraca sie uwage na to jakie zwierzeta mieszkaja pod dachem,i wbrew pozorom ma znaczenie czy do łózka wslizguje sie kot czy chomik. Zdecydowanie czesciej w nocnej szawce przechowuje sie prezerawatywy(na wszelki wypadek)chociaz uzywa sie ich zadziej,to pewnie dlatego,ze zadziej ma sie ochote na spontaniczny sex z facetem o 40 lat starszym...czas tak szybko zmienia wiele rzeczy Jest jednak cos co pozostaje bez zmian..."Czekanie" Jest takie specyficzne uczucie kiedy czeka sie na wyniki egzaminu,od którego zalezy Twoje byc czy nie byc na uczelni,jakies obrony prac,jaies wazne zaliczenia...czekanie na wynik-"wszystkobojnystan" Starsi tez czekaja na wyniki...chca wiedziec jak ma sie ich cholesterol,jak watroba,jak serce...Znowu nowe leki-ale mówią,ze bede zyć-taka radosc My mamy zaliczenie oni mają nowy czas "Nie badz pewny,ze czas masz bo pewnosc niepewana"-Babcia Hela do Pana w szpitalnej poczekalni,któremu przeszczepiona nerka swietnie sie zaadoptowała
skomentuj (0)
codzienne życie na pustym łóżku. noce samotne i wieczory.
zalane piwem winem
zagryzione
mokre
moje
nasze życie oddzielne choć połączone
nie ma co sie dziwić dzisiejszemu światu, ze coraz częsciej ludzie, stowarzyszenia szukaja partnerów. Partner w biznessie. coraz czesciej wracamy do schematów pt.razem łatwiej.
normalne. zupełnie zyciowe.
ludzie godzą sie miedzy soba na dłuższą rozłąke mocno sobie ufając,ze to im nie zaszkodzi, ze niczego na złe w ich nie zmieni.swego będąc pewni rezygnuja z czegos w imię jakiegos dobra. praca gdzies daleko czy jakaś edukacj za granicą.
Żyje w związku na odległość 4 lata. tyle, ze od 2 lat mocno zmierzamy do tego, zebym w koncu przeniosła się do miasta,w którym mieszka On. niesamowicie bywa trudno. czasem sie wkurzam na nic niemal. bo juz mam dosć,ze konczy sie niedziela a ja jak potulne ciele zbieram manatki i wyjzezdzam. poza tym,ile mozna miec domow? tak sie składa ze ja mam 3.strasznie to kłopotliwe kiedy sie zastanwiam w kŧórym zostawiłam ksiazeczke sanepidowska czy spiwór. jeden dom,jedna rodzina jeden facet jedno miasto jeden dach nad głowa.dwa ź¶ódła dochodu.tak jest łatwiej technicznie;)jakos tak mi sie marzy zeby miec wszytsko w jednej szafie. i nie dlatego,ze nie radze sobie z wielorakościa życia. po prostu przychodzi czas kiedy chce sie moc miec na codzien jakąs dawke miłości a nie raz na tydzien zachłystywać sie nią przez 2 dni. Właściwie powinnam sie cieszyc jak głupia dp sera. nie musze szukac daleko by sobie uzmysłowic, ze zyje w bardoz poukłądanym i skąłdnym zwiazku gdyz moi znajomi widuja się raz w miesiacu,poniewaz Ona w Brystolu a On gdzie w Irlandii.a moja ciotka ma męża z Wysp dziewiczych, a Polka jest. i nigdy tam nie mieszkała. we francji sie poznali wiele wiele lat temu. i osobno przez dlugi czas ciagneli. To się udaje, to się na prawde może udać,ale osobiście sadzę jak tu teraz mysle, ze tylko wtedy gdy sie od ogólu idzie do szczególu.czyli mowiac krótko,jak sie najpierw jest daleko a pózniej przybliza. nie wyobrazam sobie wizji, kiedy po wspolnyum kilkuletnims zczesliwym mieszkaniu wspólnie jedno z nas sie wyprowadza i wpada na weekendy. Taka pare też znam ale wytrzymali osobno pól roku. Póniej on zmienil prace i wrócił do żony.
ludzie po co sobie to robic?
wszystko jest w naszych rekach. czasem nie ogarnie się miłości. czasem trzeba dać się jej ogarnąć.
po co się męczyć. osobno nie jest łatwiej.
od jakiegos już czasu "coś" nie daje mi spokoju. Nie pociesza kiedy własciwie powinno i przynosi smutek,kiedy własciwie to w ogole nie leży w kompetencjach tego "czegoś".to "coś" jest nawet nie do konca okreslone. moze dlatego tak trudno zgodzic sie,że to "cos" ma ten a nie inny kształt bo w głebi serca tego się po prostu nie chce. obawiam sie, ze wszytsko co zostało zbudowane moze ulec zburzeniu. i nie dlatego, ze ktoś coś zdetonuje tylko, ze nie ma się na to cos wpływu i ze to tak samo z siebie powoli zacznie sie kruszyć.
łzy...
wpadają do oka.jakos tak dziwnie zupelnie. dziwnie i namietnie.a namietność nie zawsze dobre ma znacznie. z pasją wiele złych rzeczy dziać się może.
Może nie jest prawdą to wszystko tu i teraz. a moze boję sie z prawdą zgodzić.
jedno jest pewne.obecny stan rzeczy mi nie odpowiada. i gdyby urzyć metafory nocy to, nie dlatego nie lubie nocy, że jest ciemna a dlatego, że czasami nocą jestem sama. wiec gdyby zmienić tylko ten jeden mały szczegół to noc przestanie straszyć. i siła cała jest w tym całym "czyms",o którym pisze i wiem, ze ona jedynie zmienic cos moze.bo ja juz sama z siebie nic nie moge.choć staram sie nieustannie. staram się sama rozumieć wiecej i NIE CHCIEC się staram BYC CENTRUM SWOJEGO SWIATA, moze to ja się jeszcze zwyczajnie nie nauczyłam w swoim świecie nie byc sama?
Niewiele trzeba by czlowiek myslal.
Idzie i mysli siedzi i mysli
jedzie pociagiem i takze mysli
mysli o czyms konkretnym o czyms co nie wie jak o tym powiedziec
mysli ma wiecej jak slow na nazwanie tych wszystkich rzeczy
Mysli biegna ku czemus nawet jesli bywa to tylko bez sens.
Chaos przestrzeni
cichosc wiatru
szmery za sciana
owiane strachem
na wroble stoja
strachy
wciagaja cie w jakas dziwnie przestrzen nieznana
chaos
przestrzeni pustka
poczucie wolnosci
za toba
daleko
stoi na strazy jakis ktos
Aniol moze stoi i wbija wciebie swoj wzrok
przywolac cie chce do siebie
odchodzisz
jak i ja odchodze.
Nie trudno łatwo
przeczytac napisac sprzedac
łatwo
nie
łatwo
tak łatwo jak
pies goni psa
uciekł
kot szczescie mial
jak ja
łatwo napisac cos
o
Jest mnóstwo bardziej zajmujacych życie spraw niz bywanie w nocnych lokalach.Np. isc do lasu albo jechac rowerem gdzies przed siebie długo, moze kilka dni. moze nawet nie samemu a z kims. z kilkoma moze osobami. Jechac tak by gdzies dojechac. zaczyna sie z Tego robic bardziej złozona akcja. chodzi o to by gdzies dojechac, by cos sobie udowodnić. moze nawet zaczyna sie jakas konkurencja pomiedzy jadacymi.Może rosnie cisnienie i wszytsko sie napina.Kto lepiej szybciej trafniej.moze okaze sie, ze ten wolny czas jazdy,ze jade by jechac, by byc wsród ludzi jest bardzo krótki, ze po nim szybko nastepuje chęc osiagnięcia czegoś i moze ta chęć spektakularnych efektów ma w sobie coś z bywania nocami w nocnych miejskich lokalach... Tam czasem też luz,którym oachnie juz od wejścia bywa powierzchowny i ulotny.