Jest mnóstwo bardziej zajmujacych życie spraw niz bywanie w nocnych lokalach.Np. isc do lasu albo jechac rowerem gdzies przed siebie długo, moze kilka dni. moze nawet nie samemu a z kims. z kilkoma moze osobami. Jechac tak by gdzies dojechac. zaczyna sie z Tego robic bardziej złozona akcja. chodzi o to by gdzies dojechac, by cos sobie udowodnić. moze nawet zaczyna sie jakas konkurencja pomiedzy jadacymi.Może rosnie cisnienie i wszytsko sie napina.Kto lepiej szybciej trafniej.moze okaze sie, ze ten wolny czas jazdy,ze jade by jechac, by byc wsród ludzi jest bardzo krótki, ze po nim szybko nastepuje chęc osiagnięcia czegoś i moze ta chęć spektakularnych efektów ma w sobie coś z bywania nocami w nocnych miejskich lokalach... Tam czasem też luz,którym oachnie juz od wejścia bywa powierzchowny i ulotny.